[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.15 lutego przywołałemprzedstawiciela G.P.U., towarzyszącego mi do Konstantynopola, ipowiedziałem mu:  Zmuszony jestem do wnioskowania, że zostałem mylniepoinformowany.Mowa L�bego została wygłoszona 6 lutego.Z Odesywyjechaliśmy z wami do Turcji dopiero 10 lutego w nocy, a co za tem idzie,mowa L�bego była już wtedy znana w Moskwie.Polecam wam natychmiastzadepeszować do Moskwy i zaproponować im, aby na podstawie mowyL�bego naprawdę zwrócili się do Berlina z prośbą o wizę dla mnie.Będzie tonajmniej kompromitująca droga zlikwidowania tej intrygi, którą Stalinnajwidoczniej osnuł wokół sprawy mego wjazdu do Niemiec. Po upływiedwuch dni pełnomocnik G.P.U.przyniósł mi następującą odpowiedz:  Namoją depeszę do Moskwy otrzymałem tylko potwierdzenie wiadomości, żerząd niemiecki kategorycznie odmówił wizy jeszcze na początku lutego.Ponowne wystąpienie nie ma żadnego celu.Mowa L�bego manieobowiązujący charakter.Jeśli chcecie sprawdzić, zwróćcie się sami z prośbąo wizę.Nie mogłem uwierzyć tym wywodom.Sądziłem, że prezydent Reichstagupowinien lepiej znać zamiary swej partji i swego rządu, niż agenci G.P.U.Tego samego dnia zadepeszowałem do L�bego że, na zasadzie jego słów,zwróciłem się do konsulatu niemieckiego z prośbą o wizę.Demokratyczna isocjal-demokratyczna prasa nie bez złośliwości podkreślała okoliczność, żezwolennik dyktatury rewolucyjnej zmuszony jest szukać schronienia wdemokratycznem państwie.Niektórzy wyrażali nawet nadzieję, że ta lekcjanauczy mnie wyżej cenić instytucje demokracji.Pozostawało mi tylkooczekiwać, jak w istocie będzie wyglądała owa lekcja.Demokratyczne prawo azylu nie polega, naturalnie, na tem, że rząd okazujegościnność wyznawcom tych samych co on poglądów,  czynił tak również isułtan Abdul-Hamid.Również i nie na tem, że demokracja wpuszczawygnańców jedynie za zgodą tego rządu, który ich wygnał.Prawo azylu (napapierze) polega na tem, że rząd daje schronienie również swym przeciwnikompod warunkiem przestrzegania praw krajowych.Naturalnie, mogłem393 przyjechać do Niemiec tylko jako nieubłagany przeciwnik socjal-demokratycznego rządu.Konstantynopolskiemu przedstawicielowi niemieckiejsocjal-demokratycznej prasy, który zjawił się u mnie po wywiad, udzieliłemkoniecznych wyjaśnień, które przytaczam tu w takiej postaci, w jakiejzanotowałem je natychmiast po rozmowie.,,Ponieważ zabiegam teraz o wpuszczenie mnie do Niemiec, gdziewiększość rządowa składa się z socjal-demokratów, przedewszystkiemwinienem wyraznie określić mój stosunek do socjal-demokracji.W tejdziedzinie nic nie uległo zmianie.Mój stosunek do socjal-demokracji pozostałtaki sam, jak dawniej.Więcej nawet, walka moja z centralistyczną frakcjąStalina jest jedynie odzwierciadleniem ogólnej walki z socjal-demokracją.Niejasności czy niedomówienia niepotrzebne są ani wam, ani mnie.Niektóre socjal-demokratyczne wydawnictwa usiłują wynalezć sprzecznośćmiędzy mojem zasadniczem stanowiskiem w sprawie demokracji i mojemizabiegami o wpuszczenie mnie do Niemiec.Niema tu żadnej sprzeczności.Mywcale nie  negujemy demokracji, jak  negują ją anarchiści (w słowach).Burżuazyjna demokracja stoi pod wieloma względami wyżej odpoprzedzających ją form państwowych.Nie jest jednakże wieczna.Musiustąpić miejsca socjalistycznemu społeczeństwu.Mostem do socjalistycznegospołeczeństwa jest dyktatura proletarjatu.We wszystkich państwach kapitalistycznych komuniści biorą udział wwalce parlamentarnej.Wykorzystanie prawa azylu niczem nie różni się odwykorzystania prawa wyborczego, wolności prasy, zebrań i t.p.O ile wiem, wywiad ten nie został opublikowany.Nic dziwnego.W socjal-demokratycznej prasie rozlegały się w owych czasach głosy o koniecznościudzielenia mi prawa azylu.Jeden z socjal-demokratycznych adwokatów, dr.K.Rosenteid, z własnej inicjatywy podjął starania o zapewnienie mi prawawjazdu do Niemiec.Jednakże, od razu natknął się na opór, ponieważ poupływie kilku dni otrzymałem od niego telegraficzne zapytanie, jakimograniczeniom zgodziłbym się ewentualnie poddać podczas mego pobytu wNiemczech.Odpowiedziałem na to:,,Zamierzam żyć w najzupełniejszej izolacji, poza Berlinem, w żadnymwypadku nie występować na publicznych zebraniach, ograniczać się dodziałalności literackiej w ramach praw niemieckich.W ten sposób, chodziło już nie o demokratyczne prawo azylu, lecz o prawopobytu w Niemczech na warunkach wyjątkowych.Treść lekcji demokracji,którą zamierzali mi udzielić przeciwnicy, odrazu się skurczyła.Sprawa jednakna tem się nie skończyła.Po upływie kilku dni otrzymałem telegraficznezapytanie: czy nie zgodziłbym się przyjechać do Niemiec wyłącznie w celachleczniczych? Zadepeszowałem w odpowiedzi: ,,Proszę przynajmniej dać mimożność przeprowadzenia w Niemczech absolutnie niezbędnej dla mniekuracji.W ten sposób prawo azylu w tym etapie zwęziło się do prawa doleczenia.Wymieniłem szereg znanych niemieckich lekarzy, którzy leczylimnie w ciągu ostatnich dziesięciu lat, których pomoc była teraz dla mniekonieczniejsza, niż kiedykolwiek.W okresie świąt Wielkanocnych, do prasy niemieckiej przeniknął nowykomunikat: w kołach rządowych panuje mniemanie, że Trocki nie jest jednaktak bardzo chory, aby bezwarunkowo wymagał pomocy lekarskiej lekarzyniemieckich i niemieckich uzdrowisk.31-go marca depeszowałem do doktoraRosenfelda:394  Zgodnie z wiadomościami prasowemi jestem niedość beznadziejnie chory,aby otrzymać możność wjazdu do Niemiec.Pytam: czy L�be proponował miprawo azylu, czy prawo cmentarza? Gotów jestem poddać się dowolnymbadaniom dowolnej komisji lekarskiej.Obowiązuję się po odbyciu kuracjiwyjechać z Niemiec.W ten sposób, w ciągu kilku tygodni demokratyczna zasada poddana zostałatrzykrotnej redukcji.Prawo azylu przekształciło się początkowo w prawopobytu na warunkach wyjątkowych, potem  w prawo do leczenia, wreszcie w prawo do cmentarza.Znaczyło to jednakże, że ocenić walory demokracji wcałej rozciągłości mógłbym jedynie w charakterze nieboszczyka.Odpowiedzi na moją depeszę nie otrzymałem.Przeczekawszy kilka dni,znów depeszowałem do Berlina:   Uważam brak odpowiedzi za nielojalnąformę odmowy.Dopiero po tej depeszy otrzymałem 12-go kwietnia t.j.po upływie dwuchmiesięcy, zawiadomienie, że rząd niemiecki odmówił mojej prośbie o prawowjazdu.Nie pozostawało mi nic innego poza depeszowaniem do prezydentaReichstagu L�bego:   %7łałuję, że nie dano mi możności praktycznegoprzestudjowania zalet demokratycznego prawa azylu.TrockiOto krótka i pouczająca historja tego mego pierwszego usiłowaniaznalezienia w Europie  demokratycznej wizy.Jasne jest, że gdyby przyznano mi prawo azylu, tofakt ten w najsłabszymnawet stopniu nie naraziłby na szwank marksowskiej historji państwaklasowego.Ustrój demokracji, wypływający nie z samowystarczalnych zasad,lecz z realnych potrzeb klasy rządzącej, siłą swej wewnętrznej logiki obejmujei prawo azylu.Udzielenie schronienia proletarjackiemu rewolucjoniście niesprzeciwia się absolutnie burżuazyjnemu charakterowi demokracji [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • higrostat.htw.pl
  •